Chorzy – tak dla leczniczej marihuany

Data dodania: 11 lipca 2015 | Autor artykułu: Jan Pataraniak | Kategoria: Wydarzenia | Brak komentarzy

Rodzice ciężko chorych dzieci i sami chorzy apelowali w Warszawie do premier Ewy Kopacz o szybkie działania w celu szerszego dopuszczenia stosowania leczniczej marihuany w Polsce. Rozwiązanie takie, według niedawnego sondażu, poparłaby większość Polaków.

„Zwracam się do pani premier przede wszystkim jako matka, matka czwórki dzieci, ale jedno z tych dzieci jest ciężko chore. Maks tydzień temu skończył sześć lat, a świętowaliśmy to ogromnie, bo miał nie przeżyć tego roku, a dzięki medycznej marihuanie żyje” – mówiła podczas konferencji zorganizowanej przed gmachem kancelarii premiera Dorota Gudaniec, jedna z liderek ruchu, którego członkowie sami określają się jako „nieformalny ruch na rzecz legalizacji medycznej marihuany (MM)”.

Jak powiedziała Gudaniec, jej syn, który cierpi m.in. na padaczkę lekopochodną i zespół Downa, zanim zaczął stosować leczniczą marihuanę cierpiał na kilkaset napadów padaczkowych dziennie, stracił wzrok w wyniku działania ubocznego jednego z leków przeciwpadaczkowych i był skrajnie wycieńczony. „Jego życie wisiało na włosku, sytuacja uległa zmianie dopiero po zastosowaniu medycznej marihuany” – podkreśliła.

Rodzice innych ciężko chorych i głęboko upośledzonych dzieci, a także sami chorzy mówili, że sprowadzanie leczniczej marihuany jest obecnie albo szalenie kosztowne i trudne, albo skutkuje procesami sądowymi. Nie zgadzali się z zapewnieniami wiceministra zdrowia Igora Radziewicza-Winnickiego, który mówił w czerwcu w Sejmie, że polscy pacjenci mają dostęp do marihuany stosowanej w celach medycznych – w ramach tzw. importu docelowego, czyli na zapotrzebowanie konkretnego pacjenta, a procedura sprowadzenia takiego leku nie jest skomplikowana.

„Jest jeden lek używany przy pewnych schorzeniach, tyle tylko, że miesięczna dawka tego leku, zawierającego tę samą tanią, łatwo dostępną marihuanę, kosztuje 4 tys. złotych, czyli jest dostępna dla bardzo niewielu. Nie jest również prawdziwy argument podnoszony przez ministra zdrowia, że można uzyskać prosto zgodę, aby taki środek sprowadzić z zagranicy. Bo w Polsce było 35 takich przypadków, z czego 6 przypadło na mamę Maksa” – przekonywała prof. Monika Płatek, prawniczka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Cierpiący na chorobę Leśniowskiego-Crohna Karol Rogulski, któremu nie pomogła ani terapia sterydami, ani trzy operacje wycięcia kawałków jelit, zaczął sam leczyć się marihuaną. Mówił o zarzutach, jakie postawiła mu prokuratura i grożących mu 10 latach więzienia.

Według opublikowanego ostatnio sondażu PBS, 68 proc. Polaków uważa, że leczenie marihuaną powinno być dozwolone, tylko 18 proc. popiera obowiązujący zakaz. W sondażu 64 proc. badanych zgodziło się, że „jest coraz więcej dowodów na skuteczność medycznej marihuany”.

Na sondaż ten powoływali się zwolennicy legalizacji leczniczej marihuany, zwracając się do Ewy Kopacz, jako do „premiera, matki i lekarki” z prośbą o spotkanie i jak najszybsze przyjęcie noweli do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Chodzi o zmiany w przepisach, zakładające, że w przypadku, gdy lekarz prowadzący pacjenta stwierdzi, że w przypadku konkretnego pacjenta występują wskazania medyczne do zastosowania terapii substancjami zawierającymi olej konopny (olej RSO – będący zagęszczonym ekstraktem z marihuany), będzie mógł wystawić zaświadczenie lub receptę, w której określi rodzaj, ilość i częstotliwość stosowania substancji zawierających ten olej. Olej ten nie wpływa na zmiany nastroju ani zachowania, jak inna substancja aktywna w marihuanie THC, dla której stosuje się marihuanę rekreacyjnie.

Projekt w tej sprawie złożył w parlamencie w połowie czerwca poseł Patryk Jaki (ZP). Dotyczyć miałoby to pacjentów, którzy nie są uzależnieni, a u których stosowana jest terapia paliatywna, cierpiących na stwardnienie rozsiane, padaczkę, miażdżycę bądź AIDS.

Projekt ten nie wzbudza entuzjazmu resortu zdrowia. Odpowiadając w Sejmie na pytanie posłów ZP, wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki wskazywał, że olej RSO (którego dopuszczenie do stosowania zakłada projekt Jakiego) ma dość niestabilny skład i nie został dopuszczony jako produkt leczniczy w żadnym kraju i z tego powodu nie można go sprowadzać do Polski jako leku i w celach leczniczych.

17 kwietnia br. Trybunał Konstytucyjny zasygnalizował Sejmowi celowość działań ustawodawczych zmierzających do uregulowania kwestii medycznego wykorzystania marihuany. TK zaznaczył, że w świetle badań naukowych marihuana może być wykorzystywana w celach medycznych, zwłaszcza dla łagodzenia negatywnych objawów chemioterapii stosowanej w chorobach nowotworowych.

Źródło: PAP/Paweł Supernak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

code