Historia zapisana krzyżem i wierszem

Data dodania: 25 lutego 2015 | Autor artykułu: Jan Pataraniak | Kategoria: Wydarzenia | 7 komentarzy

Wydarzenia z okresu okupacji niemieckiej, jakie rozegrały się na ziemi zaklikowskiej są jeszcze ciągle żywe w pamięci świadków. Jedno spośród wielu wydarzeń upamiętnia mogiła i metalowy krzyż. Miejsce pamięci znajduje się na terenie leśnym w południowej części Zaklikowa. W okresie okupacji niemieckiej był to teren pokryty młodym zagajnikiem, dziś jest to ponad 70-cio letni las.

Z tym miejscem pamięci wiąże się historia, która mówi to tragizmie mieszkańców Zaklikowa w latach wojennych. Historia mogiły i metalowego krzyża mogła zakończyć się o wiele tragiczniej, niewiele brakowało, aby mieszkańcy Zaklikowa podzielili los ludzi z Łążka i Chwałowic.

A oto krótka historia tego wydarzenia, na podstawie opowiadania bezpośrednich świadków.

Wydarzenie to miało miejsce w 1942 r., wówczas za torami kolejowymi od strony południowo-zachodniej Zaklikowa istniało dość duże osiedle mieszkalne. W miejscu tym zgodnie mieszkali Polacy, Żydzi i Cyganie. Cyganie – bo wydarzenia te dotyczą głównie ich – osiedlili się tu przed II wojną światową. Tragedia jaka się później rozegrała miała swój początek w niewinnych słowach i siostrzanej zawiści.

Dwie siostry, bardzo ładne Cyganki mieszkały w Zaklikowie za torami. Jedna z nich miała narzeczonego, a druga była sama. Pewnego razu siostra, która była samotna zwierzyła się komuś ze swej samotności dorzucając, że jej siostra znalazła sobie jakiegoś „partyzanta”, z którym się spotyka. Żale siostry, a zwłaszcza słowa o rzekomym partyzancie dotarły do uszu okupantów niemieckich, którzy zareagowali w typowy dla nich sposób.

W dniu 21 lub 22 sierpnia 1942 roku o godzinie 5.00-6.00 wojska niemieckie otoczyły całe osiedle za torami i wszystkich mieszkańców łącznie z małymi dziećmi wyprowadzili pod lufami karabinów w pobliski zagajnik. W sumie w łapance tej Niemcy wyprowadzili około 100 osób, Polaków, Cyganów i Żydów, w tym dzisiejszych świadków, wówczas 8-9 letnie dzieci.

Wszystkich zapędzono na leśną polanę otoczoną zagajnikiem. Na każdym rogu polanki, w 4 miejscach były ustawione stanowiska ciężkich karabinów maszynowych, każdy karabin był obsługiwany przez dwóch żołnierzy niemieckich. Wszyscy zostali wywleczeni z mieszkań w czym kto stał, więc były wśród zatrzymanych osoby półnagie i bose, tylko najmniejsze dzieci, które spały i obłożnie chorzy pozostali w domach. Jako obłożnie chory w domu pozostał też Cygan Józef Wais.

Zatrzymane dzieci zaczęły się uskarżać na zimno. Wśród dzieci był wówczas 9 letni Janusz Michalczyk – Ja byłem boso i w krótkich spodenkach. Oficer niemiecki stał na pagórku i pilnował, gdy wszystkich wypędzano z domów. Mój ojciec poprosił młodą sąsiadkę, znającą trochę język niemiecki by spytała, czy dzieciom można przynieść buty i kurtki. Po rozmowie z Niemcem dziewczyna wróciła zapłakana, bo usłyszała: „tam w lesie jest już wszystko przygotowane dla was, tam wam będzie ciepło”. Pamiętam, że jeden z Niemców mówił wyraźną polszczyzną.

Wśród dzieci była także 8 letnia Danuta Pęzioł – W tym czasie kiedy przyszli Niemcy, mama gotowała coś na kuchni. Wypędzili nas wszystkich na zewnątrz, pamiętam, że Niemcy nosili karabiny, a ich lufy były na wysokości mojej twarzy. Niemcy głośno krzyczeli, wszyscy się bali.

Dzieckiem był również Wiesław Bzymek i jego starsze rodzeństwo – Było nas czworo. Najstarszy brat miał 8 lat a najmłodszy 2 tygodnie. Obudziliśmy się wcześnie rano i w domu zobaczyliśmy Niemców, którzy otwierali szafy, szafki i zaglądali pod łóżka. Siedzieliśmy cicho, bardzo wystraszeni. Karabiny w rękach Niemców robiły na nas ogromne wrażenie. Byliśmy głodni, bo rodzice zostali zabrani przez Niemców. Najbardziej było nam żal najmłodszego brata, który bardzo głośno płakał. Chwilami ze zmęczenia tylko pochlipywał. Wydawało nam się, że już nie żyje. Niemiec podszedł do kołyski, poruszał nią i ukołysał brata.

Zatrzymanie na polanie trwało do godziny około 11-11.30. Wszyscy oczekiwali w przerażeniu najgorszego. Zostali następnie podzieleni przez Niemców na 3 grupy – Polaków, Żydów i Cyganów.

W związku z tym, że cała akcja przedłużała się Cygan Józef Wais, który był obłożnie chory wychylił głowę z domu i chciał zobaczyć co się dzieje z ludźmi na polanie. Został w tym czasie zauważony przez Niemca i zapędzony również na polanę.

W sprawie zatrzymanych z Niemcami rozmawiał Targowski, w którego mieszkaniu rezydował szef niemieckiej żandarmerii, oraz młoda kobieta znająca język niemiecki.

Ostatecznie Niemcy wskazali spośród Cyganów 7 mężczyzn, a spośród Żydów 3, którzy mają pozostać. Reszcie nakazano szybkie opuszczenie polany. Wszyscy uciekając spodziewali się kuli w plecy, na szczęcie tak się nie stało, lecz przerażenie było tak wielkie, że osoby 70 – 80 letnie biegły na równi z młodymi.

 Po chwili usłyszeli serie karabinowe. Okazało się, że 6 Cyganów zostało zastrzelonych. Jeden Cygan nazwiskiem Siwak ocalił jednak życie w ostatniej chwili. Tuż przed strzałem, podniósł w górę rękę na znak, że chce mówić. Pozwolono mu się wypowiedzieć, a on oświadczył, że pracuje w tartaku w Zaklikowie. Tartaki w czasie okupacji prowadziły produkcję na potrzeby armii niemieckiej i tylko ten fakt ocalił mu życie.

Okazało się, że zastrzelonych zostało 6 Cyganów, natomiast 3 Żydów zostało wybranych do ich pogrzebania, po czym wrócili do domów.

Spośród sześciu zastrzelonych Cyganów znane są nazwiska tylko czterech: Bernardyn Paszkowski, Wasyl Jabłoński, Józef Bieloń, oraz chory Józef Wais.

W miejscu gdzie zostali pochowani stoi dziś właśnie metalowy krzyż. Miejsce to jest przez mieszkańców Zaklikowa oraz Cyganów otoczone pamięcią. Cyganie co roku odwiedzają mogiłę swoich przodków, modlą się oraz zapalają znicze.

Kto był narzeczonym siostry cygańskiej i czy to był faktycznie partyzant, nikt się nigdy tego nie dowiedział.

Wspomnienie o tych wydarzeniach zostało utrwalone dla potomnych w strofach przepięknego wiersza „Zaklików Leśny” napisanego przez Wiesława Bzymek, który wyraził zgodę na jego publikację za pośrednictwem portalu MiastoZaklikow.pl

 

Zaklików Leśny

W Zaklikowie Leśnym

mówią za torami,

rozegrała się tragedia

posłuchajcie sami.

 

Noc się chyli ku końcowi.

Bezszelestnie sowa

gdzieś jeszcze przeleci.

Śpią w domach pod lasem

dorośli i dzieci.

 

Dorośli snem twardym,

jak ich twarda dola.

Mogą nocą marzyć,

bo za dnia – niewola.

 

Dzieci zaś beztrosko

przez sen rozmawiają.

Pewnie do aniołków

we śnie się zwracają.

 

Wszyscy śpią spokojnie

nic nie przeczuwają.

Zewsząd wściekli hitlerowcy

cicho się skradają.

 

Kto nie kocha Rzeszy,

z lasem trzyma skrycie.

Dziś dobytek jego spłonie,

a on straci życie.

 

Już oprawcy tłuką okna

i drzwi wyważają,

Wylęknionych, zapłakanych

z domów wyganiają.

 

Na leśną polanę

biednych wypędzili

i lufami karabinów

gęsto otoczyli.

 

Do Niemca się skarży

jedna młoda matka:

dzieciom zimno, bo są bose,

tylko w jednych gatkach.

 

Zamknij gębę matka,

zrobimy wam piekło,

a w głębokich dołach

będzie wam już ciepło.

 

Lecz nie wszystkie matki

dzieci swe zabrały.

Żal ich było budzić,

bo tak smacznie spały.

 

Ze snu wesołego

budzą się biedactwa.

Patrzą – w domu pełno

obcego żołdactwa.

 

Spoglądają na oprawców,

jak czegoś szukają.

Z szaf, łóżek, kredensów

wszystko wyrzucają.

 

Dzieciom bez rodziców

wloką się godziny.

Mają coraz bardziej

wystraszone miny.

 

W kołysce najmłodsze

leży z czworga dzieci,

z głodu, wycieńczenia

ledwo biedne skrzeczy.

 

Poruszyło coś sercem

żołnierza hardego.

Usiadł i kołysze

chłopczyka małego.

 

Choć jest to oprawca

łza mu z oka leci,

bo wie co za chwilę

może spotkać dzieci.

 

Z łzą myśl biegnie w serce,

teraz po kryjomu.

Może z żoną też maleństwa

zostawił w swym domu.

 

Już na prośby Targowskiego,

modlitwy do Pana,

Egzekucja niewinnych ludzi

jest jeszcze wstrzymana.

 

Przyjechał do lasu goniec

z rozkazem na koniu:

Polaków won do domów!

Żydy kopać doły!!!

a wystrzelać Romów.

 

Broni też żadnej

w domach nie wykryto.

Polaków i Żydów wypuszczono,

Cyganów zabito.

 

Wśród lasu starą mogiłę

Romów zobaczycie,

którzy przed laty oddali

swoje młode życie.

 

Kiedy chodzisz po lesie,

przystań przy mogile.

W zadumie i modlitwie

bądź z nimi choć chwilę.

 

Czas zaleczył rany,

mogiła została,

aby nasza dziatwa

o niej pamiętała.

 

Dla potomnych dzisiaj

o tym napisałem.

Dług wdzięczności za ich cierpienia

wierszem spłacić chciałem. 

1 2 3 4 5 6 7 8

  1. Irena

    Bardzo się wzruszyłam, jutro muszę sprawdzić czy jedna z ofiar nie jest moim dziadkiem. Moja babcia zmarła dawno temu, ale nazwisko jest bardzo rzadkie, a ja byłam za mała aby pytać o dziadka.Jeśli coś ustalę to napiszę.

    Reply
  2. Dominika S.

    Szczerze popłakałam się. Co Ci ludzie przezywali. Sama jestem matką i nie wyobrażam sobie tego!

    Reply
  3. Lagodna Herta

    Dziekuje, ze tak pieknie opowiedzial Pan nam ta historie. Ja ja znam; opowiedzieli mi ja moi dziadkowie, ale wiele osob z pewnoscia jej nie slyszalo.
    Panie redaktorze a moze dalby sie Pan przekonac do ogloszenia tu na portalu informacji, ze chetnie opublikuje Pan inne historie zwiazane z Zaklikowem, ktore przesla lub opowiedza Panu Zaklikowiacy?

    Reply
    1. Redaktor

      Lagodna Herta – myślę, że nie trzeba ogłaszać faktu, że za pośrednictwem portalu MiastoZaklikow.pl można opublikować różnego rodzaju historie związane z Zaklikowem lub okolicami. Każdy chętny, kto ma ciekawą historię do opowiedzenia może skontaktować się z redakcją pod numerem tel. 509548801, lub przysłać info na adres mail’owy kontakt@miastozaklikow.pl.
      Dziękuję za zainteresowanie tematem.
      Z ukłonami Redaktor

      Reply
  4. baby

    Tragiczne wydarzenia wojenne, ale dobrze, że pamięć o tym przetrwała i została spisana. Wiersz po prostu cudo.

    Reply
  5. mania

    Mieszkam w pobliżu. O krzyżu i grobie cyganów wiedziałam od małego, ale nigdy nie słyszałam całej historii. Dziękuję za artykuł

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

code