Jak świąteczna paczka ratuje od głodu

Data dodania: 21 grudnia 2014 | Autor artykułu: Jan Pataraniak | Kategoria: Wydarzenia | 2 komentarze

To nie jest ani śmieszne, ani zabawne, kiedy świąteczna paczka stała się nie radością, miłym upominkiem, świąteczną przyjemnością, tylko koniecznością ratującą pustkę na wigilijnym stole.

Wszędzie pełno tytułów prasowych i wszelkiego rodzaju akcji świątecznych dla najbiedniejszych i potrzebujących. Czy rzeczywiście są wśród nas tacy.

A może nie ma wśród nas ludzi biednych, może to tylko taka zabawa z tymi „potrzebującymi”, bo święta to taki dobry okres dla ludzi, którym zbywa i mają z czego dzielić się z innymi bogatymi a przy tym fajnie jest robić to w światłach fleszy i na łamach prasy.

Ale co wtedy, gdy ludzie tacy rzeczywiście są wśród nas. Jeżeli są ludzie a zwłaszcza dzieci wyglądające z utęsknieniem tej paczki świątecznej,  która stała się w istocie „świąteczną pomocą żywnościową”.

Bo jeżeli tak jest, to co mają do powiedzenia tym dzieciom nasi rządzący.  Czy na naszej zielonej wyspie wszystkie owoce są jeszcze tak zielone, że nie ma co jeść.

Nie ma wśród rozumnych ludzi, rasowych i zagorzałych przeciwników pomocy społecznej, dla ludzi niezaradnych życiowo i biednych nie ze swojego wyboru lub swojej filozofii życiowej, ale ze swej niezaradności. 

Gdzie są w takich chwilach rządzący, prawdziwi politycy, mężowie stanu. Bo to właśnie za ich przyczyną systematycznie od 1989 roku świąteczna paczka została powoli zamieniona na pomoc żywnościową ratującą od głodu. A ci co wcześniej zabrali wszystko, dzisiaj są bohaterami, bo dają świąteczną paczkę żywnościową. To jednak my, społeczeństwo polskie, swoją biernością pozwoliliśmy na to.

Przykro się robi patrząc na te tytuły – „świąteczna paczka dla potrzebujących”, „wigilia dla potrzebujących”, poczęstunek dla głodnych”, „akcja dla najbiedniejszych”, „szlachetna paczka” – a gdzie pozostałe z 365 dni w roku. Gdzie zasada, że lewa ręka dającego nie wie co robi prawa.

To my dalej pozwalamy, że wszelkiej maści politykierzy i pseudointeligenci, dziś na naszych oczach, dodatkowo upokarzają najbiedniejszych, publicznie plując im w twarz ryżem, makaronem i kluskami z makiem.

Kto z politykierów i rządzących pseudointeligentów po 1989 roku nie zgadza się z tym i jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem.

W tym roku z poczęstunku wigilijnego dla najbiedniejszych niech spróbują skorzystać wszyscy potrzebujący, ale gdy zabraknie dań, to niech się nie dziwią, bo to nie jest przecież po to żeby się najeść, ale to tak tylko dla tradycji i symbolicznie, aby uspokoić sumienia „troską” o najbiedniejszych. 

  1. Casper

    ” Przykro się robi patrząc na te tytuły – “świąteczna paczka dla potrzebujących”, “wigilia dla potrzebujących”, poczęstunek dla głodnych”, “akcja dla najbiedniejszych”, “szlachetna paczka” – a gdzie pozostałe z 365 dni w roku. Gdzie zasada, że lewa ręka dającego nie wie co robi prawa. ” – bardzo trafna uwaga! W ogóle cały artykuł trafiony. Zastanawiałem się kiedyś czy paczki zbierane dla potrzebujących faktycznie w stu procentach do nich trafiają. Czy może korzystają z nich “potrzebujący inaczej”.

    Reply
  2. Waldek

    Nie tylko polscy politycy, ale i biskupi chętnie uczestniczą w podobnych przedsięwzięciach. Żal, że widzą taką potrzebę raz w roku i to przy świetle fleszy i kamer. Dobrze wtedy wyglądają, są uśmiechnięci, nawet decydują się na wspólne spożycie posiłku, a co tam raz w roku można trochę skromniej zjeść. Po tym jak zwykle codzienność, szara codzienność.
    Waldemar, Stalowa Wola

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

code